czwartek, 31 stycznia 2013

Wygrana w rozdaniu - troszkę tylko się pochwalę :)


Kochani kilka dni temu spotkało mnie to szczęście i wygrałam w rozdaniu u EKOcentryczki jedną z trzech nagród :)

Wczoraj dostałam przesyłkę a w niej:

- maska oczyszczająca Sanoflore
- balsam do ust Figs&Rouge



Żadnego z tych kosmetyków jeszcze nie miałam dlatego z wielką ochotą je wypróbuję :) A wrażenia na pewno opiszę.

Trzymajcie się ciepło w te wietrzne dni :)


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Peeling enzymatyczny EKO.




Kiedy ponownie zaczęłam mieć problemy z trądzikiem kupiłam na stronie Biochemii Urody Peeling enzymatyczny. Dotarło do mnie, że podobnie jak mikrodermabrazja tak i peeling z drobinkami roznosi niechciane niespodzianki po całej twarzy.
Postanowiłam spróbować peelingu enzymatycznego i powiem szczerze to był strzał w dziesiątkę.

Na stronie BU znajdziemy taki opis:

„Nowa, bogatsza formuła, z enzymami z ekologicznego ananasa i papai! Zredukowana możliwość podrażnienia!
Zestaw zawiera wszystko, co potrzebne do wykonania nietypowego jeszcze na polskim rynku kosmetycznym, zaś popularnego na rynku azjatyckim - peelingu enzymatycznego w proszku, o aksamitnej konsystencji, który rozrabia się z wodą lub hydrolatem tuż przed użyciem. Głównym składnikiem aktywnym peelingu jest akceptowany przez ECOCERT koncentrat dwóch, ustabilizowanych enzymów z klasy proteaz - bromelainy (enzymu z miąższu ananasa) oraz papainy (enzymu z miąższu owocu papai), które delikatnie rozpuszczają martwy, zrogowaciały naskórek oraz działają łagodząco i gojąco na skórę. Tylko forma peelingu w proszku zapewnia trwałość i skuteczne działanie enzymów – bromelainy i papainy. Enzymy te w środowisku wodnym ulegają rozłożeniu, dlatego forma proszku gwarantuje największą efektywność peelingu enzymatycznego. Skóra wygładzona już po pierwszym użyciu!”




Po zmieszaniu wszystkich składników peeling ma postać białego proszku. Zapach ma jak mleko w proszku, dla mnie bardzo przyjemny. W komplecie jest białe, zakręcane pudełeczko oraz łyżeczka do nabierania proszku. Na stronie znajdziemy też bardzo dokładną instrukcję przygotowania kosmetyku.
Peeling robię raz w tygodniu. Rozrabiam łyżeczkę proszku z odrobiną hydrolatu (na oko), powstałą papkę nakładam na twarz i zostawiam na ok. 5 min. Po tym czasie delikatnie zmywam ciepłą wodą.




Zawsze zastanawiałam się jak może działać peeling, który nie zdziera naskórka w trakcie pocierania. A jednak to możliwe. Peeling enzymatyczny rozpuszcza martwy, zrogowaciały naskórek dzięki czemu pomaga pozbyć się widocznie łuszczącej się skóry na twarzy. Peeling delikatnie oczyszcza skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji (krem, maseczka).



Peeling jest idealny dla skóry wrażliwej i z problemami skórnymi. Jestem pod jego wielkim wrażeniem i raczej nie wrócę do tradycyjnego peelingu z drobinkami (oczywiście jeżeli chodzi o twarz).

Cena peelingu: 15,50 zł (125 ml).



sobota, 26 stycznia 2013

The Versatile Blogger - TAG


Do zabawy zostałam zaproszona przez autorkę bloga EKO świat i nie tylko... za co bardzo dziękuję :)




Zasady zabawy są takie:
  1. nominuj 15 blogów, które, Twoim zdaniem, na to zasługują,
  2. poinformuj o tym fakcie autorów nominowanych blogów,
  3. ujawnij 7 faktów o sobie,
  4. podziękuj nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  5. pokaż nagrodę  Versatile Blogger Award u siebie na blogu.

Ponieważ już kiedyś brałam udział w zabawie zapraszam Was serdecznie do przeczytania kilku faktów o mnie tutaj :)


Pozdrawiam i życzę miłej soboty.


środa, 23 stycznia 2013

Małe zakupy spożywcze w Rossmannie…




Jak zapewne zauważyłyście asortyment na półkach ze zdrową żywnością powiększa się z każdym dniem, co powiem szczerze niezmiernie mnie cieszy :) Kilka razy podchodziłam do półek i czaiłam się na coś od nich do spróbowania. W końcu wybrałam to:




1. Musli dla dzieci bez rodzynek             
                                                                                                


SKŁAD:


 2. Musli crunchy


SKŁAD:


3. Cukier trzcinowy


SKŁAD:

 

Jak widzicie Crunchy już napoczęłam :) Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Płatki są dobre, mają sporo owoców a do tego BIO :)
Cukier trzcinowy używam już od dawna i ten z Rossmanna bardzo przypadł mi do gustu.

Wszystko zapakowane jest w przeźroczyste woreczki, dzięki czemu możemy zobaczyć co jest w środku. Każdy produkt ma też pełny skład i datę ważności.




Jedno jest pewne – to nie ostatnie produkty, które kupiłam.


A czy Wy próbowałyście czegoś z BIO półki w Rossmannie? Coś Wam szczególnie przypadło do gustu?



sobota, 19 stycznia 2013

Szampon i odżywka Alverde.






Dość długi czas zbierałam się do recenzji Szamponu i Odżywki Alverde Odbudowa i Regeneracja z ekstraktem z winogron, sama nie wiem dlaczego.

Jak pamiętacie przywiozła mi je mama. Bardzo byłam podekscytowana, gdyż wiele dobrego słyszałam o marce Alverde, a to były moje pierwsze kosmetyki tej firmy.




O szamponie producent pisze tak:

„Szampon z wyciągiem z pestek winogron oraz z ekstraktem z awokado. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Dzięki cennym olejkom regeneruje zniszczenia, oraz wnika w głąb struktury włosa. Jego formuła jest delikatna ,nie podrażnia ani nie uczula. Lekko nawilża włosy i nie ma problemu przy rozczesywaniu włosów. Pozostawia włosy miękkie w dotyku .Nie powoduje puszenia sie włosów. Opakowanie jest poręczne oraz szampon jest wydajny.
Naturalne składniki na bazie cukrów dbają o kondycję włosów, a lecytyna, biotyna i pantenol je wzmacniają. Produkt jest wegański.”

Skład:



Szampon zamknięty jest w białej, plastikowej butelce o pojemności 250 ml.  Konsystencja jest gęsta, żelowata, a kolor przeźroczysty. Zapach jest fajny, nie drażniący, jednak ciężko mi zidentyfikować jaka nuta zapachowa przeważa.

Szampon bardzo dobrze oczyszcza moje włosy, doskonale radzi sobie z olejami. Nie obciąża włosów. Nie powoduje również nadmiernego plątania, z czym mam odwieczny problem („ten typ tak ma” :)). Jest bardzo wydajny. Generalnie jestem z niego zadowolona.




O odżywce producent pisze następująco:

„Odżywka regenerująca z wyciągiem z winogron i avocado oraz z proteinami pszenicy wzmacnia strukturę włosów i zapewnia włosom intensywną pielęgnację. Dzięki zawartości gliceryny chroni włosy przed wysuszeniem. Włosy są wyraźnie gładsze, łatwiej się rozczesują i zyskują jedwabisty połysk.”

Skład:



Odżywka podobnie jak szampon zamknięta jest w białej, plastikowej butelce o pojemności 200 ml. Konsystencję ma jak większość odżywek, nie za gęstą i nie za rzadką. Zapach jest przyjemny, wydaje mi się, że z przewagą avocado. Kolor biały.

Odżywkę nakładam na wilgotne włosy, pozostawiam na ok. 2 min. i dokładnie spłukuję. Muszę przyznać, iż odżywka nie obciąża moich włosów, za to odżywia je i ułatwia rozczesywanie. Nie boję się również nałożyć ją na włoski mojej córci w celu ułatwienia późniejszego ich rozczesania :)

Muszę przyznać, że ten duet bardzo przypadł mi do gustu, dużo bardziej niż szampon i odżywka Alterry. Z chęcią wypróbowałabym inne produkty Alverde. Szkoda tylko, że u nas są one niedostępne. Można kupić niektóre kosmetyki na allegro jednak w znacznie wyższej cenie niż w niemieckich sklepach DM. 



niedziela, 13 stycznia 2013

Odświeżający tonik Pukka.






O Odświeżającym Toniku  z różą i kwiatem pomarańczy Pukka czytałam wiele dobrego, jednak ze względu na dość wysoką cenę nie sądziłam, że dane mi będzie go wypróbować, zdecydowanie wolałam w tej roli hydrolaty.
Niespodziewanie udało mi się nabyć tonik w bardzo promocyjnej cenie od jednej z blogerek J Aniu bardzo dziękuję.

Producent opisuje tonik tak:

„Lekki tonik, który znakomicie  zrewitalizuje Twoją skórę w ciągu dnia  oraz pozostawi delikatną nutę zapachu kwiatu pomarańczy.
  • Woda różana i kwiat pomarańczy odświeżą i rozświetlą cerę
  • Nagietek i gotu kola oczyszczą i nawilżą
Tonik zawiera Skin Firming Formula wzmocnioną mieszankę ajurwedyjskich  ziół, które zrewitalizują Twoją cerę.
Zawartość certyfikowanych składników ekologicznych  100%. Nie zawiera :parabenów, substancji petrochemicznych ani sztucznych zapachów.

Sposób użycia: Zamknij oczy i spryskaj skórę twarzy. Możesz również spryskać wacik i przetrzeć nim twarz. W ciągu dnia możesz stosować do odświeżenia makijażu.

Opakowanie w 100% nadaje sie do recyklingu.

Skład:
Rosa damascena (Rose) Flower Water*, Citrus aurantium amara(Orange) Flower Water*, Alchohol*, Aqua, Calendula officinalis(Calendula) Extract*, Chamomilla recutita (Chamomile) Flower Extract*,Althea officinalis (Marshmallow) Root Extract*, Hydrocotyle asiatica(Gotu Kola) Leaf Extract*.
Organic (Organic content: 100% of the agricultural ingredients are organic.) 

† Naturally occurs in essential oils
‡ Derived from plants 
() Nature identical preservative system approved by Organic Standards


Tonik zamknięty jest w bardzo ładnej, szklanej buteleczce z atomizerem, który bardzo dobrze rozpyla o pojemności 100 ml. Pokrywka jest luźno nałożona, dlatego trzeba uważać aby podnosić tonik za butelkę, nie pokrywkę.




Szczerze mówiąc po pierwszych dniach użycia nie wiedziałam o co tyle hałasu. Nie zauważyłam żadnych nadzwyczajnych właściwości toniku. Zupełnie mnie nie zachwycił – może poza zapachem, bo jest naprawdę śliczny.

Zdanie oczywiście zmieniłam po kilku tygodniach stosowania. Tonik jest naprawdę rewelacyjny. Bardzo dobrze odświeża twarz jak i makijaż. Znakomicie goi wszelkie niedoskonałości i zaczerwienienia. Po pewnym czasie buzia odzyskuje blask.




Toniku używam codziennie rano na wacik. Spryskuję nim również twarz po zrobieniu peelingu czy maseczki.
Muszę przyznać, że gdyby nie cena byłby u mnie częstym gościem.

Cena regularna 98,00 zł  w internetowym sklepie natural4you.pl (można znaleźć taniej np. na allegro.



niedziela, 6 stycznia 2013

Moje pierwsze mydło ALEPPO.






Jakiś czas temu, w internetowym sklepie e-FIORE, nabyłam moje pierwsze mydło Aleppo oliwkowo-laurowe. Wybrałam 50 %, którego niestety aktualnie nie ma w ofercie sklepu, jest za to 30 %.


Opis producenta, będzie zapożyczony z mydełka 30 %, jednak jest on identyczny jak mydła 50 %, różnią się tym, że w przypadku nasilonego trądziku, egzemy czy łuszczycy jest większa zawartość oleju laurowego (50 %).

Oto opis (troszkę długi, ale myślę, że warto poczytać o cudownych właściwościach mydełka):

Naturalne mydło z Aleppo z certyfikatem, pochodzące z Syrii z miasta Aleppo mydło jest jedyne w swoim rodzaju w 100% naturalne, ręcznie wyrabiane z oleju laurowego i oliwy z oliwek. Ma w swoim składzie 50 % oliwy z oliwek i 30 % oleju laurowego.

Mydło leczy problemy skórne , takie jak: trądzik, egzemę, wystarczy używać go regularnie. Aleppo to najprostsza i najtańsza droga do zdrowej skóry. Mydła Aleppo, które oferujemy są w oryginalnym kartoniku z certyfikatem ICEA Instytut Certyfikacji Etyki Środowiska - jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie.
Mydło z Aleppo oprócz dobroczynnych dla naszej skóry właściwości, posiada także długą i bogatą historię. Produkowane jest od setek lat według sprawdzonej receptury, wciąż w tym samym, legendarnym mieście – jego wytwórcy z pasją kontynuują tradycję, aby za każdym razem uzyskać niezmienny od wieków znakomity rezultat. Zalety tej małej, oznaczonej pieczęcią kostki poznali już starożytni, ale również dziś możemy korzystać z ich mądrości.

Główne składniki Mydła z Aleppo to dwa rodzaje olejów – oliwa z oliwek oraz olej laurowy, roślin o magicznym znaczeniu. Oliwkowe drzewo uznawano przed wiekami za symbol pokoju i dobrobytu, wierzono także w magiczne, oczyszczające i chroniące przed złem działanie laurowych liści. Oliwa z oliwek nie bez powodu nazywana jest już od czasów starożytnych „płynnym złotem”. Zawiera zestaw odżywczych witamin, które wnikając w głąb naskórka, pomagają zachować urodę i blask. Witamina E, naturalny przeciwutleniacz, zapewnia ochronę przed zgubnym działaniem warunków atmosferycznych, zanieczyszczeń środowiska i upływu czasu. Witamina A działa kojąco na zmęczoną i podrażnioną skórę. Olej laurowy wykazuje działanie antyseptyczne – stosowany jest jako naturalny środek leczniczy, skutecznie zmniejszający stany zapalne skóry, ułatwiający gojenie się ran, pomaga także pozbyć się trądziku oraz łupieżu. To on nadaje Mydłu z Aleppo charakterystyczną, subtelną woń. Kombinacja tych dwóch składników umożliwia odnowienie naturalnego płaszcza ochronnego skóry, który jest narażony na szkodliwy wpływ podrażniających skórę czynników zewnętrznych.”




Mydełko zapakowane jest w kartonowe pudełko z okienkiem. Mydło jest koloru oliwkowo zielonego z lekkimi akcentami brązu. Nie pachnie słodko, różami, wanilią itp. wydaje mi się, że jest to naturalny (olejowy) zapach, jednak nie jest nieprzyjemny i szybko się do niego przyzwyczaiłam, a nawet polubiłam :)




Mydło kupiłam z nadzieją na pomoc w walce z trądzikiem, który zaatakował jakiś czas temu moją twarz :(  Używam go od jakichś dwóch miesięcy i nadal wygląda jakby nic nie ubyło. Nie pieni się obficie, ale myje bardzo dobrze. Wspomagam się również gąbeczką do mycia twarzy zakupioną w Rossmannie. 

Muszę przyznać, że efekt jest bardzo zadowalający. Twarz jest bardzo dobrze oczyszczona. Mydełko nie wysusza skóry. Trądziku, który już miałam co prawda nie wyleczył, ale jest bardzo pomocne w zapobieganiu jego powstawania, a do tego mam znacznie mniej zaskórników. 




Wydaje mi się, że przy dłuższym i regularnym jego używaniu efekt będzie jeszcze lepszy, mydło to bowiem na stałe zagości w mojej łazience :)


Cena mydełka to ok. 30,00 zł (za +/- 200 g)